ANEKS IV: Walka klas

Rozdzielona klasa średnia: Stefan Sękowski zauważa nieobecność stabilnej klasy średniej w Polsce[1]. Osoby o średniej wysokości dochodach dysponują niewielkim majątkiem w formie nieruchomości czy inwestycji i zajmują pozycję jednocześnie odpowiadającą ich aspiracjom i niepewną. Tradycyjna inteligencja z kolei posiadła więcej kapitału społecznego potrzebnego do przetrwania w nowej Polsce, w tym dostępu do nauki języków obcych, zatrudnienia w UE w Brukseli i miejsc w międzynarodowych szkołach. W efekcie grupa ta częściowo przekuła ów kapitał[2] na postkomunistyczne posady w think-tankach, start-upach, funduszach inwestycyjnych itp. Jednak pozycje, na których pracuje zarówno nowo(bogacka) klasa średnia, jak i tradycyjna inteligencja, są niestałe i łatwo ulegające pogorszeniu[3].

Wydaje się to przeczyć intuicji, ale podobna dynamika klasowa ukształtowała epokę komunizmu. Adekwatna wydaje się tu teoria Ivána Szelényi o socjalizmie państwowym[4] jako społeczeństwie klasowym zdominowanym nie przez elitę partyjną, ale przez inteligencję[5]. Szelényi sugeruje, że sprzeczności dają się we znaki najsilniej w warstwie społecznej zwanej przez niego sub-inteligencją, tam też umiejscawia się mechanika zmiany dialektycznej. Osoby pracujące w państwowych przedsiębiorstwach planistycznych, technicy i humaniści intelektualiści próbują wytworzyć nacisk, by stworzyć nowy rodzaj komunistycznego społeczeństwa, w którym intelektualiści byliby klasa dominującą, wykorzystującą mechanizmy redystrybucji środków na swoje wynagrodzenia. Szelényi twierdzi, że dzięki kapitałowi kulturowemu inteligencja – zarówno dawni technokraci partyjni średniego szczebla, jak i opozycyjni intelektualiści – dostali się na kluczowe pozycje publiczne i w biznesie. Ich status materialny wzrósł bardziej niż w inych grupach społecznych. Szelényi stawia tezę, że intelektualisci stworzyli system kapitalistyczny, z którego czerpią korzyści.

Tę historyczną klasę wytworzył sam system komunistyczny. György Bence i János Kis odróżniają elitę polityczną od intelektualistów, tych drugich dzieląc na menedżerów firm i krytycznie myślących intelektualistów. Menedżerowie staraja się poszerzyć swoją autonomię, by dogonić elitę polityczną pod względem władzy i poziomu konsumpcji, jednak ostatecznie poddają się, ponieważ poddanie się elicie zabezpiecza ich przed działaniami z dołu, tzn. ze strony pracowników.

Teoretycy systemów światowych, jak p.. Immanuel Wallerstein, biorą pod lupę także triumph nowej klasy technicznej sugerując, że przelom 1989 roku stanowił właściwie kontynuację przełomu roku 1968[6]. Z jednej strony istniała wtedy już profesjonalna inteligencja, wytwór boomu edukacyjnego okresu powojennego oraz reorganizacji pracy. Nowa klasa techniczna wyłoniła się z warstwy półwykwalifikowanej w klasie robotniczej, wiedzącej, jak funkcjonują fabryki w 1968 roku zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie, zauważa David Ost. Jednocześnie Arrighi et al. przeprowadza porównanie Francji i Czechosłowacji w roku 1968, Włoch w 1969 i Polski w 1970. We Francji stłumiono protesty robotnicze, ale profesjonalna inteligencja wygrała transformację do nowej gospodarki opartej na usługach. Jednak w Polsce protesty nie doprowadziły do niczego; po strajkach robotników 1970 roku reżim posłużył się ustępstwami i represjami, które nie wywołały przemian gospodarczych i nie zaspokoiły potrzeb owej klasy społecznej. Ostatecznie ruch społeczny wymknął się spod kontroli rządu i władza przeszła w ręce Solidarności: rozpoczął się rok 1989. [7]

Czerwona inteligencja: Tradycyjna rola inteligencji jako grupy społecznej została zdefinowana w latach 70. jako „Red Bildungsbürgertum” (intelektualnie i ekonomicznie wyższa burżuazja, w kontraście do Kleinbürgertum – drobnej burżuazji), jak warszawskie środowisko skupione wokół Michnika zostało opisane przez Arndt[8]. Grupa ta wybrała w latach 70. podjęcie walki z władzami komunistycznymi z perspektywy lewicowej. I tu, o ironio, zaczynają się problemy[9]. W krajobrazie politycznym od 1989 roku aż po rok 2011 i przy marginalizacji politycznej Unii Wolności, ci warszawscy intelektualiści mieli okazję zająć czołowe pozycje w rządzie i w opozycji. Jednak ich głównie świecka narracja, oparta z jednej strony na terapii szokowej, a z drugiej na wezwaniach do niepowracania do przeszłości (łącznie z polityką grubej kreski) nigdy nie przemawiała do szerszych grup w takim stopniu, by zapewnić im wsparcie w wyborach. Co więcej, język pojednania historycznego również odsuwał na bok dużą część Solidarności, która wolała raczej przejąć władzę w 1989 roku. W rzeczy samej, im pilniejsze i bardziej nabrzmiałe stawały się rozliczenia z bolesną przeszłością, zwłaszcza międzyetnicznymi konfliktami lat 30. i okresu wojny, tym bardziej warszawska inteligencja w rodzącej się populistycznej/nacjonalistycznej narracji PiSu robiła wrażenie „nie jednego z nas”.

Komitet Obrony Demokracji (KOD)[10], który pojawił się w mediach społecznościowych pod koniec 2015 roku, w pewien sposób stanowił masowy ruch pod przewodnictwem inteligencji, jednak z tego dokładnie powodu wygasł; jego elementy konstytuujące były społecznie i ekonomicznie bardziej oddalone od siebie niż w podobnych ruchach w 1976 roku. Takie postacie, jak Geremek i Mazowiecki, przemawiające w imieniu robotników, stały się retro-marzeniem polskiej klasy średniej w 2015 roku.

– Myślę, że ważne, by pamiętać, że tradycje, które ci liberalni intelektualisci reprezentowali, zawsze stanowiły trend mniejszościowy w polskiej kulturze politycznej, ponieważ brakowało im szerokiej bazy społecznej – powiedział mi w roku 2018 Robert Blobaum, autor opracowania „Antysemityzm i jego przeciwnicy w Polsce”. – Ponownie można było o nich usłyszeć w niepowtarzalnych okolicznościach końca lat 70. i 80. w środowisku antykomunistycznej lewicy reprezentowanej przez Michnika i Kuronia.

Blobaum wskazuje, że ta mała grupa uprzywilejowanych dzieci komunistów-vel-dysydentów-vel-demokratycznych liderów: Kuroń, Michnik, Karol Modzelewski, Barbara Toruńczyk i inni odegrała ogromną rolę w sferze publicznej lat 70. i 80. XX wieku. – Jednak gdy tylko możliwe stały się prawdziwe demokratyczne wybory, zaczęli oni coraz bardziej schodzić na margines, powracając na miejsce zajmowane przez ich przodków we wcześniejszych latach XX wieku – opowiada Blobaum. Podobnie wielu liderów rozruchów studenckich 1968 roku miało lewicowe poglądy, zgodnie z duchem manifestu rewizjonistycznego z 1964 roku, który ogłosili Modzelewski i Kuroń; liberalno-demokratyczna Polska zapomniała jednak o lewicowych aspektach Marca 1968. Jak zauważył Ascherson, lukę wypełniła „ultranacjonalistyczna, silnie konserwatywna, tradycjonalistyczna partia”. Nowa klasa średnia[11] – to spostrzeżenie Ziemkiewicza[12] – była de facto bardziej zainteresowana nowymi samochodami niż ideami.

Robotnicy świata, rozłączcie się: Pozostało jednak kluczowe pytanie: co zrobić z robotnikami[13]. Praca Elizabeth Dunn, oparta na badaniach etnograficznych w polskich zakładach przetwórstwa żywności na początku lat 90., pokazuje, jak formowanie się klas społecznych – rozumiane jako świadomy wysiłek kształtowania klasy menedżerów i klasy robotników – nie zdarzyło się ot, tak, ale było świadomym zamysłem i celowym działaniem. Dunn obserwuje, jak nowi prywatni właściciele fabryki próbują zmienić robotników „niosących wewnętrzne dziedzictwo godności i pewnosci siebie w takich, którzy zaakceptują podległość i marginalizację”[14].

Wiele rozpowszechnionych w mass mediach narracji obwiniało robotników o ich własne niekorzystne warunki pracy i o trudności, jakie przeżywało społeczeństwo[15]. „Głos bezsilnych i ubogich rzadko przebija się przez uznane procedury demokratyczne. Osoby z niższych warstw, wykluczone z hierarchii władzy muszą uciekać się do metod radykalnych, jeśli chcą upomnieć się o swoje interesy, i przez to narażają się na oskarżenia o demagogię. Są potem opisywane jako niecywilizowane i nie rozumiejące nowego dealu”[16].

Proces rozgraniczania w efekcie podzielił społeceństwo postkomunistyczne na zwycięzców i przegranych, i to ta pierwsza grupa definiowała sposoby adaptacji i kryteria oceny stanu. Podział ów łączył atrybuty uważane w dominującej kulturze za pozytywne z Zachodem, kapitalizmem i postępem, zaś cechy uważane za negatywne ze Wschodem, komunizmem i zacofaniem. Tomasz Zarycki sugeruje na przykład, że członków lumpenproletariatu oskarża się o ślepe słuchanie polityków populistycznych. „Prowadzi nas to do podejrzeń, że walka i opór są nieodłączną częścią odtwarzania kulturowo uwarunkowanych różnic klasowych, które sa koniecznym warunkiem nierówności”[17]. Oznaki solidarnosci są typowym przejawem „szkodliwego kapitału zacofanych i odgrywają rolę w procesie ich odsiania oraz w tworzeniu wizerunku ich społecznej i kulturowej niższości”[18].

Zarycki uważa, że robotnicy, którzy poszli na strajk w 1980 roku, zwiekszyli swoje możliwości ekonomiczne poprzez określenie swoich żądań językiem inteligenckich wartości, takich jak wolność i autonomia. W okresie postkomunistycznym zasoby ekonomiczne kontrolował kapitał, nie państwo i nie miały tu już wpływu moralne apele. W efekcie tradycyjne wartości, dawniej artykułowane przez inteligencję, nie przynosiły już korzyści. Robotnicy byli zatem oczerniani i umniejszani jako loserzy, przegrani, zasługujący na ekonomicznie pieskie życie. Ci z nich, którzy byli zdolni poprawić swoją sytuacje ekonomiczną czynili tak po 1989 roku, ponieważ albo dysponowali siłą przekonywania wiążącą się z umiejętnościami, albo działali grupowo i mieli za sobą silne związki zawodowe. Co ciekawe, jak podaje Wielisława Warzywoda-Kruszyńska, „trudno znaleźć w tradycji marksistowskiej jakiekolwiek wyjaśnienie, które by widziało bezrobocie i ubóstwo jako wytwór zasadniczej dynamiki eksploatacji klasy robotniczej w kapitalizmie”[19].

Spadkobiercami rewolucji byli „nacjonaliści, neoliberałowie, ambitni przedsiębiorcy i eurokraci”, pisze Alison Stenning[20]. Znakiem postkomunizmu jest umniejszanie robotników, „uwidaczniające się nie tylko w demonizowaniu ich, ale też w obwinianiu ich za kłopoty przeżywane przez społeczeństwo i w wyrażaniu pragnienia modyfikacji go tak, by wynagradzać pracę inną niż fizyczna”. Społeczności klas robotniczych w Polsce portretowano jako pozbawione nadziei, agresywne, nędzne i patologiczne – kontynuuje Stenning[21]. „Robiono z nich niezaradnych, niesamodzielnych, biernych mężczyzn (głównie), zbijających się w plemiona i wszczynających wojny z tradycyjnym społeczeństwem”. Promując konkretną formę kapitalizmu, plan transformacji przyjmował narracje przedsiębiorczości, konsumpcji i indywidualizmu, zaś ci, których kiedyś postrzegano jako bohaterów socjalistycznej pracy, tracili swoją pozycję społeczną na rzecz nowych bohaterów ideologii wolnego rynku[22]. Stenning wskazuje podobieństwa między metaforami gett bezrobotnych i beznadziejnych z nowszymi konstrukcjami kultury dresiarskiej, które stanowią kolejny przykład westernizacji świata postsocjalistycznego.

Stenning postuluje, że miejsce postsocjalistycznej klasy robotniczej można by opisać jako kombinację szerszych przemian społecznych i ekonomicznych –końca pracy, powstania polityki tożsamości i indywidualizacji. Rukszto dodaje, że centralnym elementem projektu transformacji było stworzenie nowego modelu bycia obywatelem, łaczącego cechy wymagane od współczesnego kapitalizmu z romantycznym wyobrażeniem patriarchalnej rodziny, katolicyzmu i kapitalizmu[23]. Łącząc te dwa elementy, przedsiębiorczy obywatel z klasy średniej miał reprezentować historyczne continuum z przedsocjalistyczną przeszłością, przerwane jedynie przez aberrację industrializacji socjalistycznej.

Co stało się z Solidarnością?: Po roku 1945 oficjalne związki zawodowe stały się zasadniczą częścią organizacji pracowniczych, czego celem było uczynienie tych związków instrumentem w rękach PZPR. Ta strategia, co dość oczywiste, nie powiodła się – dowodem są lata 1956, 1970 i 1976, a potem 1980-81 i założenie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” w sierpniu 1980 roku, masowej organizacji z niemal 10 mln członków. W stanie wojennym (13 grudnia 1981 – czerwiec 1983) Solidarność była zdelegalizowana, a w 1984 roku powstało Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ) jako organizacja parasolowa. Po 1989 roku OPZZ nadal pozostał najsilniejszą federacją związków zawodowych, ale jak i inne związki, i on tracił członków aż do poziomu jedyne 2 mln w 2001 r i poniżej 750 000 w 2007. Od roku 1982 do 2005 ogólny wskaźnik uzwiązkowienia spadł z 80% do poniżej 14%, czyniąc Polskę jednym z krajów UE o najniższym stopniu uzwiązkowienia. Solidarność sympatyzowała z partiami konserwatywnymi skrzydła narodowo-katolickiego, podczas gdy OPZZ skłaniał się ku aliansom z postkomunistyczną lewicą.

Chłopi ostatecznie nie tacy zbuntowani: Inną fascynującą i w małym stopniu nieopisaną lub niezrozumianą cechą postkomunistycznej Polski była rola populacji wiejskiej. Chris Hann uważa, że antropologia społeczna utraciła zainteresowanie europejską wsią po półwieczu Wspólnej Polityki Rolnej i ekspansji UE na wschód[24].

„Tradycje ustanowione przez Bronisława Malinowskiego zmodyfikowano – rozwodniono, można by rzec. Europeiści dzisiaj, jak w innych miejscach antropolodzy, często pracują w terenie w kilku miejscach na raz. Pracują wśród robotników imigranckich, wśród bezrobotnych, ze społecznymi ruchami miejskimi, aparatem państwa, anglojęzycznymi aktywistami NGO (społeczeństwo obywatelskie) – wszędzie, tylko nie na wsi!”[25].

Kilku antropologów wzięło na warsztat pojęcie chłopa poprzez analizę postchłopskiego populizmu w Europie Środkowej lub poprzez powiązanie post-chłopskiej przyszłości z nowymi teoretycznymi agendami dotyczącymi tożsamości i wartości w skali globalnej.

Hann stworzył interesującą teorię: dyktatura proletariatu w epoce komunizmu odniosła, paradoksalnie, sukces, ponieważ zwiększyła ważność produkcji towarowej gospodarstwa wiejskiego, „co z kolei było kluczowym elementem znaczącej redystrybucji dochodu narodowego na rzecz dawnego chłopstwa”. Hann sugeruje, że po roku 1989 odwrócenie tego mechanizmu przyczyniło się walnie nie tylko do zmiany ekonomicznej na wsi, ale też do utraty politycznych emocji wobec sektora wiejskiego.

„Ze zdumieniem odkryłem też, że chłopi, wśród których mieszkałem w Beskidach, mieli bardzo mało sympatii dla ruchu Solidarności, który rozpoczął się zaraz po moim zamieszkaniu tam. Alians dysydentów intelektualistów, robotników i Kościoła katolickiego, o którym czytałem wiele w Wielkiej Brytanii, nie wywarł wrażenia na moich rozmówcach na wsi. Ku mojemu zdziwieniu, nawet czasem słyszałem od nich słowa krytyki pod adresem Kościoła, ponieważ byli silnie antyklerykalni; jedynie nowo wybrany papież, dawniej arcybiskup Karol Wojtyła (potem Jan Paweł II), stał się postacią prawdziwie jednoczącą”[26] .


[1] Stefan Sękowski, w Karolina Wigura i Jaroslaw Kuisz, The End of the Liberal Mind, Poland’s New Politics (Koniec liberalnego myślenia, nowa polska polityka) (Warszawa: Kultura Liberalna, 2020)

[2] Jan Cieński, Start-up Poland: the people who transformed an economy (Start up Polska: ludzie, którzy przeprowadzili transformację gospodarki) (Chicago: The University of Chicago Press, 2018)

[3] Tomasz Zarycki, „Cultural Capital and the Political Role of the Intelligentsia in Poland” (Kapitał kulturowy i polityczna rola inteligencji w Polsce) Journal of Communist Studies and Transition Politics 19, nr 4 (grudzień 2003): 91–108.

[4] Gil Eyal, Ivan Szelenyi i Eleanor Townsley, Making Capitalism Without Capitalists (Robienie kapitalizmu bez kapitalistów) (Londyn: Verso, 1998); Marc Rakovski, Towards an East European Marxism (Ku wschodnioeuropejskiemu marksizmowi) (Nowy Jork: St. Martin’s, 1978).

[5] David Ost, „The Politics of Interest in Post-Communist East Europe” (Polityka interesu w postkomunistycznej Europie Wschodniej) w Theory and Society 22 (1993); Edwin Bendyk, „Do jakiej klasy społecznej naleźysz?” Polityka, 23 kwietnia 2013.

[6] Giovanni Arrighi, Terence K. Hopkins i Immanuel Wallerstein, „1989: The Continuation of 1968” (1989: kontynuacja 1968) Review 15, nr 2 (1992). Ponownie opublikowane w After the Fall, wyd. George Katsiaficas (Nowy Jork: Routledge, 2001).

 

[8] Agnes Anna Arndt “Rote Bürger. „Eine Milieu- und Beziehungsgeschichte linker Dissidenz in Polen (1956–1976)” (Czerwoni obywatele. Historia środowiska i powiązań lewicowych dysydentów w Polsce (1956–1976)) (rozprawa doktorska, Freie Universität, Berlin 2012).

[9] Patrz Jarosław Kurski, Lech Walesa: Democrat or Dictator? (Lech Wałęsa: demokrata czy dyktator?) (Boulder: Westview Press, 1993).

[10] Komitet Obrony Demokracji, KOD jest organizacją obywatelską i NGO promującą wartości europejskie, szczególnie demokrację, rządy prawa i prawa człowieka. Założony w listopadzie 2015 przez grupe obywateli z Mateuszem Kijowskim pod wpływem polskiego kryzysu konstytucyjnego roku 2015. Kijowski opuścił organizację w r 2017 po oskarżeniach o przywłaszczenie 121 tys zł.

[11] „Poland’s Booming Economy Fuels Demand for Life’s Luxuries” (Świetnie prosperująca polska gospodarka napędza popyt na luksusy) The Financial Times, 30 grudnia 2019; Jacek Kurczewski, „Poland’s Perpetually New Middle Classes” (Wiecznie nowe polskie klasy średnie) Transition 3, nr 5 (1997)

[12] Rafał Ziemkiewicz, „ Gazeta czy organ polityczny”, Do rzeczy, 19 lipca 2016.

[13] Kazimierz Słomczynski i Bogdan Mach, „Dissolution of the Socialist Working Class in Poland, Hungary and the Czech Republic” (Rozwiązanie socjalistycznej klasy pracującej w Polsce, na Węgrzech I w Czechach) Sisyphus: Social Studies 10 (1997): 93–117.

[14] Elizabeth Dunn, Privatizing Poland: Baby Food, Big Business, and the Remaking of Labor (Prywatyzowanie Polski: żywność dla niemowląt, wielki biznes i przerabianie siły roboczej) (Ithaca, NY: Cornell University Press, 2004).

[15] Wolfgang Streeck, „How Will Capitalism End” (Jak skończy sie kapitalizm) New Left Review 87 (maj-czerwiec 2014): 50.

[16] Michał Buchowski, op cit (2008).

[17] Michael Kearney, Changing Fields of Anthropology: From Local to Global (Zmiana pól antropologii: od lokalności do globalizmu) (Lanham: Rowman and Littlefield Publishers, 2004).

[18] Tomasz Zarycki, „Class Analysis in Conditions of a Dual-Stratification Order” (Analiza klas społecznych w warunkach porządku dwóch wartsw społecznych) East European Politics and Societies 29, nr 3 (2015): 711–718.

[19] Wielisława Warzywoda-Kruszyńska, Dokument 36: Long-Term Unemployment and Hardcore Poverty in a Polish Industrial City (Długotrwałe bezrobocie I skrajne ubóstwo w polskim mieście przemysłowym) (Sofia: UNESCO-MOST, 2000).

[20] Barbara Einhorn, Cinderella Goes to Market: Citizenship, Gender and Women’s Movements in East Central Europe (Kopciuszek idzie na rynek: obywatelskość, płeć i ruchy kobiece w Europie Środkowo-Wschodniej) (Londyn: Verso, 1993).

[21] Alison Stenning, „Where is the Post-Socialist Working Class?” (Gdzie jest postsocjalistyczna klasa pracująca?) Politics and Sociology grudzień 2005.

[22] Lewis Siegelbaum i Daniel Walkowitz, wyd., Workers of the Donbass Speak (Robotnicy Donbasu mówią) (Nowy Jork: SUNY Press, 1995).

[23] Katarzyna Rukszto, „Making Her Into a „Woman”: The Creation of Citizen-Entrepreneur in Capitalist Poland,” (Zrobić z niej ‘kobietę’: stworzenie obywatela-przedsiębiorcy w kapitalistycznej Polsce) Women’s Studies International Forum 20, nr. 1 (1997): 103–112.

[24] Juraj Buzalka, Nation and Religion: The Politics of Commemoration in South-East Poland (Naród i religia: polityka upamietniania w Polsce południowo-wschodniej) (Berlin: LIT, 2007); Edward W. Wynot, „The Polish Peasant Movement and the Jews (Polski ruch chłopski i Żydzi), 1918–39,” Nationalities Papers 15, nr 1 (wiosna 1987): 71–89.

[25] Chris Hann, „Still an Awkward Class: Central European Post-peasants at Home and Abroad in the Era of Neoliberalism” (Wciąż niezręczna klasa społeczna: środkowoeuropejscy post-chłopi w domu I za granicą w epoce neoliberalizmu) Praktyka 3, nr 9 (2013)

[26] Chris Hann, A Village Without Solidarity: Polish Peasants in Years of Crisis (Wieś bez solidarności: polscy chłopi w latach kryzysu) (New Haven: Yale University Press, 1985); Maria Halamska, „The Polish Countryside in the Process of Transformation, 1989–2009” (Polska wieś w procesie transformacji, 1989-2009) Polish Sociological Review 1, nr 173 (2011): 35–54; George Kolankiewicz „The New ‘Awkward Class’: The Peasant-Worker in Poland” (Nowa ‘niezręczna klasa’: chłoporobotnik w Polsce) Sociologia Ruralis 20, nr 1–2 (1980): 28–43.

Author

Categories

You may also like

Archives


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.